My diary --- kasiuniaaa9222 portal


Qrczak <qrc@knm.org.plwrites:
W praktyce po twardych spółgłoskach jest "y", a po miękkich
spółgłoskach, po samogłoskach i na początku wyrazu jest "i".


Jesli tak, to nie ma zadnego problemu, zeby pozostawic jak jest -
algorytm do tworzenia koncowek moze to doskonale uwzgledniac.

Bez wymiany spolglosek miekkich na twarde w roznych formach
pochodnych tak czy owak sie nie obejdzie, a czy temu bedzie
towarzyszyc dostosowanie nastepujacej po spolglosce samogloski, czy
nie, naprawde nie widze roznicy.

O ile zmiany w zapisie, zblizajace ow zapis do wymowy, owszem, moglyby
sie przydac, o tyle zmiany, _oddalajace_ zapis od wymowy, uwazam za
zupelnie bez sensu. A pomysl, zeby czesc glosek 'y' zapisywac jako 'i'
jest wlasnie takim oddaleniem.

Miejscem, gdzie rzeczywiscie mozna cos pomoc, jest nieszczesne
'-nia'/'-mia', gdzie (zwlaszcza w przypadku nazw geograficznych,
ktorych wymowy mozna nie pamietac) trzeba zgadywac, jak sie wymawia. I
gdzie nawet wtedy, gdy wymowa mianownika jest powszechnie znana (np.
'linia') zapis form pochodnych sprawia ludziom wiele trudnosci
(potworki 'lini' widzi sie na kazdym kroku).

  MJ




| Bożena Wierzchowska, Wymowa polska, Warszawa 1971, s. 181:
| "Spółgłoski p', b', m' występują w polskim języku literackim w
sąsiedztwie
| niemal wszystkich samogłosek z wyjątkiem y. Nie bywają one wymawiane w
| wygłosie wyrazów."

| Od kiedy rz lub sz jest samogłoską?

Może warto o to zapytać Bożenę Wierzchowską? :)
Uprzedzając pytanie -- nie znam jej aktualnego @dresu. ;)


To spytam precyzyjniej:
Co ma miękkie 'p' do pisowni prz?

Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
http://republika.pl/twojepieniadze




| Jak najbardziej o to chodzi w przypadku "pies" i "dudek" jako nazw
| pospolitych. W słowie "pies" "e" pochodzi od jeru słabego, który
| przekształcił się w 'e,

| Gdyby jer był "słaby", zostałaby po nim tylko miękkość...

Masz rację w słowie "pies" po "p" występował jer przedni mocny, jery
słabe wystepowały tylko w wygłosie.


Cała ta teoria jerów wydaje mi się trochę lipna..

Czy nie można nazwać jerem dźwięku, który dodaje się czasami do spółgłosek,
np. w "głoska k" na końcu pojawia się bardzo krótki dźwięk podobny do "y",
stąd abecadło typu "abycydy" ;-)
Po spółgłoskach miękkich jest to krótkie i (jer miękki?)

Czy nie można nazwać jerem dźwięku w przesadnej, aktorskiej wymowie np.
"Anna" - coś tam jest między dwoma dźwiękami n, ale jeszcze nie "Anyna".

Poza tym w wygłosie można powiedzieć, że jest jer bezdźwięczny: "rok".
- kończy się przydechem, a nie zwarciem tylnojęzykowym [k] (w niektórych
językach spółgłoska zwarta w wygłosie kończy się na zwarciu).




Ludek Vasta <lu@vse.czwrites:
czesku "miekke [i]"), tylko "y" (po czesku "twarde [y]"). O ile jest
gloska "k" twarda, to czemu zawsze sie pisze po nim "i"? Jaka jest wiec
definycja twardych/miekkich spolglosek?


A bo niestety miekkosc sie czasem zaznacza przez kreseczke u gory, a
czasem litera "i". W slowie "cało" "c" jest twarde, w "ciało" c jest
miekkie. Podobna pare masz w "kuc" i "kuć"...

Co gorsza sa jeszcze slowa, w ktorych miekkosc zanikla w wymowie, ale
wciaz wplywa na odmiane (np. "Wrocław").

Ale ja sie nie znam, niech fachowcy sie wypowiedza.

  MJ



Spóźniłem się. Ale nie do końca.
Moja inicjatywa zmierza do tego, by wprowadzić całkiem nowe literki.
Aby taka reforma mogła osiągnąć zamierzone cele, konieczne jest
ich pogrupowanie na podstawie głosek, którym odpowiadają.
Podstawowy podział to oczywiście samogłoski i spółgłoski.
Tym pierwszym należy przyporządkować kształty obłe, a tym drugim
bardziej kanciaste. Litery miękkie należy spłaszczać, litery
bezdźwięczne tworzyć z dżwięcznych przez symetrię osiową
(lub odwrotnie) itd..
Oczywiście nie ma mowy o kropkach, kreskach i ogonach, bo
uniemożliwiają one zapisanie wyrazu jednym ciągiem.

Niestety nie jestem plastykiem i nie potrafię zaproponować
optymalnych kształtów nowych literek. Mam jednak nadzieję,
że ktoś się podejmie.

r.



28 Feb 2005 16:00:37 +0100, na pl.hum.polszczyzna, Stefan Sokolowski
napisał(a):


Ja ich nie mam pod żadną częścią ciała, ale to, że po spółgłosce
kończącej wyraz należał się jer, jest wysoce prawdopodobne.  Stąd się
pewnie brały miękkie i twarde znaki w przedrewolucyjnym rosyjskim.
Nic się nie miało prawa kończyć na spółgłoskę, zawsze po niej musiał
przyjść jakiś znak.


Prawo sylaby otwartej.
Jeśli chodzi o znikanie jerów, to ginęły w pozycjach słabych (w
wygłosie, w sylabie przed sylabą z pełną samogłoską) - jer tylny nie
pozostawiał śladu, przedni zmiękczał poprzedzającą go spółgłoskę. W
pozycjach mocnych (w sylabie przed sylabą ze słabym jerem) tylny
wokalizował się do 'e' (poprzedzająca spółgłoska pozostaje twarda, stąd
wiadomo że to 'e' jest pochodzenia jerowego, a nie kontynuantem psł.),
jer przedni wokalizował się do "'e" (zmiękczając poprzedzającą
spółgłoskę).



On Sun, 16 Dec 2001 15:40:13 +0100, "K. Polak" <kzys@online.no
wrote:


"Łukasz Korczewski" <luca@poczta.onet.plwrote in message
news:014d01c184f6Obie formy są poprawne (sprawdzone: Jodłowski, Taszycki
"Zasady pisowni...")
| i wbrew pewnym sugestiom obie mają to samo znaczenie. W ogóle zawsze taka
| forma ze "zdalnym" zmiękczeniem [s] poprzez spółgłoskę jest zawsze
| dopuszczalna obok formy bez palatalizacji.
Zmiękczanie spółgłoski pierwotnie (etymologicznie) twardej poprzedzającej
miękką spółgłoskę było przez wieki nie "dopuszczalne" lecz obowiązkowe.
Dlatego dziwne wydaje się nazywanie formy _przśpieszenie_ (przez miękkie s)
formą dopuszczalną.
Jest to raczej forma zasadniczo prawidłowa. Prędzej można by nazywać forme z
twardym s _przyspieszenie_  dopuszczalną, chociaż w moich uszach brzmi ona
fałszywie.


Studeńci?



"Saulo" <di@wp.plschrieb Poza tym warto wiedzieć, że:


"Polski przypomina Czechom jezyk malych dzieci, które nie potrafia jeszcze
dobrze mówic [Saulo: z powodu miekkich spólglosek, których uzywaja Polacy
i
czeskie maluchy]. Poza tym, w polskiej leksyce sa wyrazenia, które w
czeskim
uznano by za przestarzale, nalezace do jezyka, jakim mówi sie na wsi.
Dlatego wielu Czechow smieje sie z jezyka polskiego, sadzac, ze jest on
archaiczna, prymitywna i infantylna deformacja jezyka czeskiego. "

Antonin Mestan "Czeski stereotyp Czechów a czeski stereotyp Polaków"


Dzięki za informację. Podjrzewałam, że sprawa doczekała się opracowania
naukowego!:) Ciekawe, co przypomina język czeski Polakom, skoro u wielu samo
brzmienie wywołuje wesołość. Mnie osobiście chyba nic. Za to przypomniało mi
się, że jak byłam mała, słysząc w relacjach z hokeja na lodzie ciągle słowo
(angliści wybaczą) "bodiczek":), byłam przekonana, że to nazwisko czeskiego
hokeisty
Kasia



Marek 'marcus075' Karweta napisał(a):


Dnia niedziela 29 kwietnia 2007 16:31 TW Qcc do oficera prowadzącego,
towarzysza pl.pregierz raportuje:

| Chodzi o
| takie infantyle, dziecinne, miękkie wymawianie dźwięcznych spółgłosek ć,
| dź "np.: przyjdź, chodź", które w brzmieniu przypominają: przyjć, choć.

Poczytaj o ubezdźwięcznieniach.


A w jakim celu? Czy sądzisz, że wtedy przestanie mnie wkurzać ta dziwna
maniera?



Zarówno wymowa, jak i ortografia nie są w tych sprawach konsekwentne.
Weźmy nagłosowe 's', pochodzące od przedrostka 'z/ze'. Przed spółgłoską twardą
mamy naturalnie 's' - 'spadaj', przed miękką (wymawianą jakby z 'j') także
twarde 's' - 'spieprzamy', przed miękką (taką samodzielną) może być 'z' -
'zsiadaj' (przy wymowie 'sśadaj lub 'śśadaj'), albo 'ś' - 'ściemniasz'.
Jeśli przyjrzymy się 's' w innych przypadkach, to widać, że nierzadko zmiękcza
się pod wływem następującej po niej spółgłoski miękkiej (np. 'jeśli' -
dawniej 'jesli', spać - śpi).
Wniosek dla 'śpieszyć się' jest taki, że nie widać, żeby w tym wyrazie
nagłosowe 's/ś' pochodziło od przedrostka 'z', w związku z tym wymowa twarda
nie ma mocnych podstaw. A zatem pisz jak mówisz (chyba nawet słowniki już to
akceptują :). Co innego, gdy mamy do czynienia z rzadkim obecnie
pojęciem 'spieszyć' - pozbawić kawalerzystę konia. To 's' jest przedrostkiem i
jego wymowa pozostaje twarda.



carol7:
> W prasłowiańskim systemie fonetycznym oprócz pełnych samogłosek długich i
> krótkich istniały dwie półsamogłoski zwane jerami
[...]

Przypuszczam, że dla fachowców to jest wszystko jasne, ale dla mnie była to
najpełniejsza opowieść o jerach, jaką kiedykolwiek słyszałem. To jest ciekawe.
Bardzo Ci dziękuję.

A co do oryginalnego problemu, to przypominam, że skarżyłem się na trudności ze
znalezieniem polskich żeńskich rzeczowników kończących się na spółgłoskę twardą.
Wymyśliłem:
(1) dużo żeńskich kończących się miękko; np. ,,miłość'' lub ,,żołądź'';
(2) kilka żeńskich kończących się wprawdzie twardo ale takich, że po rosyjsku na
końcu stoi znak miękki; więc ta twardość ostatniej spółgłoski jest jakby taka
niezbyt ugruntowana; np. ,,krew'';
(3) bardzo dużo żeńskich rosyjskich kończących się miękkim znakiem;
np. ,,łoszadź'' lub ,,liubow' '';
(4) kilka żeńskich rosyjskich kończących się miękkim znakiem, których polskie
odpowiedniki są męskie; jak gdyby WŁAŚNIE DLATEGO, że po polsku nie da się w
nich zmiękczyć ostatniej spółgłoski; np. ,,bol'



Jezyk gietki
To tak troche do "ogrodka" Meto.
Ale i nas pozostalych dotyczy.
Chyba juz nie raz pisalam, ze zaczelam forumowac, zeby uniknac "zarchaizowania
mojej polszczyzny.
Wyjechalam z Polski 25 lat temu a w miedzyczasie przeciez jezyk ewoluowal,
pojawialy sie nowe powiedzonka lepsze i gorsze, nie mialam ochoty byc "zywa
skamielina" wiec - o, naiwna, uznalam, ze bedzie to dobra metoda "recyklingu".
No wlasnie - wtrety z jezykow obcych albo swiadome kaleczenie polskiego, by
upodobnic go do "inglisza" czy "hamerykana" (ja oczywiscie mam na sumieniu
wtrety hhhhrancuskie). Co Wy na to? Jakie sa Wasze kryteria dobrego jezyka i
jakie sa najgorsze zbrodnie forumowe przeciwko jezykowi? "Lit.rowki",
"ortografy" czy cos innego jeszcze.
A w jezyku mowionym do szalu doprowadza mnie...powszechny w najmlodszym
pokoleniu zanik spolglosek miekkich i wymowa twarda z,s,n,c.
Takie "szeleszczenie" jezykiem.
Skad sie to bierze? Albo neologizmy takie jak znienawidzone przeze mnie (czy
slusznie?) "ubogacanie"?