My diary --- kasiuniaaa9222 portal

Siemka, mam taką sprawę. Mojej dziewczynie ojciec kupił laptopa w Anglii. Spoko, wszystko śmiga i w ogóle ale jest problem. Ma Viste home premium ale po angielsku. Dla mnie to nie problem bo znam angielski na takim poziomie żeby sobie poradzić. Ale moja dziewczyna nie bardzo. I mam pytanie, czy jest sposób żeby to łatwo przetłumaczyć? Nie jestem całkiem zielony w Informatyce ale prosiłbym o to żeby to było opisane w jakiś mało skomplikowany sposób. I żeby było pewne, żebym nic nie zepsuł. Z góry dzięki.

PS. Oczywiście za pomoc gwarantowany +



begin ship log, stardate: [-29]1475.1, ghostman reports:


| Napić? To jakaś angielska wóda na myszach. Dwa dni po niej się leży. Oni
| tam jeszcze bardziej garują niż u nas.

 No to co panowie? Walczymy, czy przyglądamy się na siebie?


No, kończ Władziu, i robimy.


|  ó.
| Leafnode jak był młody i był murzynem, to robił tak...

 Ty popatrz bracie. No! Młody człowiek ... chłopak tak?! Na
 warszawskim brzegu. I dookoła pracują jego koledzy. Ty widzisz to??!
 (w tym momencie widzimy młodego leafnode'a, który stoi na warszawskim
 brzegu i śpiewa):

 Hej młody Junaku smutek zwalcz i strach
 Przecież na tym piachu za trzydzieści lat!
 Przebiegnie z *pewnością* jasna, długa, prosta!
 Szeroka jak morze Trasa Łazienkowska!
 I z brzegiem zepnie drugi brzeg!
 Na którym twój ojciec biegł !
 Laaaaa, laaaa, la, laaa ...


Chłopaki, apcohowicze, ja dla was wszystko wyśpiewam!


 ó.


Leafnode



Mysle ze moje pytanie nie jest glupie.
Mam kilka razy wiecej niz 10 lat i nie znam angielskiego (w moich czasach
uczono innego jezyka).
Ale nie jestem ramolem i chetnie bym sie dowiedzial co oferuje wymieniona w
nazwie strona.
Moze ktos poswieci chwilke i skrobnie posta.

A dla wszystkich grupowiczow troche usmiechu wiem, wiem NTG.

Tata pojechał z 6-letnim Jasiem idą sobie przez miasto. Przechodzą obok
burdelu i nagle Jasio się pyta:
-Tato a co to jest
Ojciec przecież nie odpowie takiemu brzdącowi, że burdel, wiec mówi:
-Dom rozkoszy synku.
I poszli dalej.
Po południu Jasio prosi tatę:
-Tata daj 10 złotych na kino.
Ojciec oczywiście dał. No ale Jasio nie poszedł do kina tylko do domu
rozkoszy.
Wchodzi do środka, za ladą siedzi burdelmama,
podchodzi do tej lady kładzie te 10 złotych na ladzie i się pyta:
-PS pani, a ile mogę mięć za to psyjemności?
Burdelmama popatrzyła się na Jasia, wzięła te 10 złotych, poszła na
zaplecze,
ukroiła 3 kromki chleba posmarowała je masłem i miodem, a następnie dała
Jasiowi.
po powrocie do domu - ojciec pyta się Jasia
-jak tam było w kinie
-no wiesz tato, nie byłem w kinie, tylko w tym domu rozkoszy.
ojciec zdziwiony (no bo Jasio ma tylko 6 lat)
-no i jak było, jak było?
-no wiesz tato, dwóm dałem radę, ale trzecią to już tylko wylizałem...

Pozdrawiam -)))))))



On Fri, 21 Feb 2003 21:22:07 +0000 (UTC), Ewa Pawelec
<e@from.hell.pldisseminated foul capitalist propaganda:

[...]


A tak, ale chyba to nie jest specjalnie częste? Jak ja tłumaczyłam
francuzom, że czeski to taki podobny do polskiego, no, coś jak włoski i
francuski, więc się sporo rozumie, to dostawałam spojrzenia dobrze
określane jedynie po angielsku, jako "blank looks"...


Lepszy przykład to włoski i hiszpański. Mój ojciec swego czasu
dogadywał się z Włochami w taki sposób, że on do nich mówił po
hiszpańsku a oni do niego po włosku. :-)))


EwaP HF FH, niestety, znająca niemiecki bardzo słabo, a fstyt....


Leslie (takoż)



Mieszkanie na walizkach
To fakt,że Czesi nie przesunęli granicy ani o metr kwadratowy,
ale ja pisałem o Niemcach, a nie o granicach.
Chociaż, moment, przecież Czesi w 1945 zlikwidowali granicę z po Monachium
z 1938 na którą zgodził się legalny prezydent Hacha.
Zgadzam się, że Czesi lubią tylko niemieckie marki,a nie Niemców.
Zresztą teraz w Pradze z niemieckim wygrywa angielski. Czesi wyraźnie pokazują,
że lubią turystów ze Stanów. Zreszta w samej Pradze mieszkają tysiące
Amerykanów.
Twoje obserwacje co do Ziem Zachodnich są bardzo trafne. Mój ojciec był w 1955
w Karkonoszach i spotkał w Szklarskiej Porębie ludzi z nierozpakowanymi
walizkami. Ciągle czekali na III wojnę światową i powrót do domu, czyli na
kresy.
A co do własności : myślę, że w twoim przypadku ( tytuł własności RP ) będzie
mogło mieć spory problem państwo polskie.
Uniny sąd może je uznać za pasera i nakazać wypłacić odszkodowanie
przedwojennemu właścicielowi.



j, biedaku, biedaku.- OBOJE rodzice Victorii byli Niemcami - ojciec Edward z
Dynastii Hanowerskeij, matka - Viktoria Sachsen-Coburg-Saalsfeld. "Angielska"
Victoria wyszła za NIEMCA Alberta von Sachsen-Coburg und Gotha i spłodziła z
nim kilaknaście sztuk królewiątzek, które obsiadły później prawie wszystkie
europejskie trony plud zdaje się rosyjski. Tak więc niemieckość Windsorów nie
jest żadną zamierzchłą przeszłością. Zresztą i mąż Elżbiety jest Niemcem
(Niemco-Grekiem)i tu ma swoje siostry.



Moze i masz racje,ale... troche goni mnie czas, mam juz dobrze ponad
30 lat i niebardzo jest na co czekac... poza tym na dzien
dziesiejszy moi rodzice sa w stanie pomoc mi spedzic czas ciazy w PL
(niestety moj maz nie da rady utrzymac naszego angielskiego domu i
jeszcze utrzymywac mnie w PL),ale za poltora roku moj ojciec
przechodzi na emeryture i wtedy u staruszkow bedzie tez krucho z
kasa...

Ps. o ciaze staramy sie juz ponad 3 lata,wiec miedzy poronieniami
mialam ponad wielomiesieczne przerwy na odpoczynek...



W Toronto i w Montrealu dziala Fundacja Dziedzictwa polsko -
zydowskiego - ludzi dobrej woli, zreszta cieszacy sie swietna
wspolpraca zarowno z ambasadorem Ogrodzinskim (jego ojciec byl w
Zegocie) jak i z Konsulem Generalnym Konowrockim. Nie chce wcisakc
Cina sile coraz to wiecej rzeczy,ale jak bedziesz miala czas i
ochote, to zobacz, ze tu etz sie dziala w dobrym kierunku.
www.pjhftoronto.ca/index.html
Nie wiem, czy znasz angielski, ale jak klikniesz na media to sa po
polsku i po angielsku



niprawda, ze nieznjaomosc jezyka powoduje wypadanie wlsow czy stres z tym
zwiazny, jak kto schce to si enauczt gadac po angielsku, wcal enie tak trudno,
wystarczy troche chceci, pelno jest szkol gdzie ucza chocby podtswa. moj tato
kilka lat temu byl tu i przyjechal nie znajc ani slowa a jakos zaden wlso mu z
glowy nie spadl.

lysienie to genetyka, dziedziczy sie ze strony matki, jak jej bracia albo
ojciec czyli twoj dziadek lysine mial to mozesz byc pewien ze tobie tez zakola
sie zrobia, predzej czy pozniej.
dobrze ze kobity nie lysieja



Duzy blad?
Mieszkamy z corka w uk.Jej ojciec jest hindusem ale postanowil mowic
do niej po angielsku.Osobiscie postanowilam duzo mowic do niej w obu
jezykach.Corka ma rok i 9 miesiecy.Zaczyna mowic po
angielsku.Widze,ze po polsku tez rozumie ale malo mowi.Czy to duzy
blad ze nie mowie do niej tylko po polsku?Moj powazny problem siega
glebiej.Postanowilismy sie rozstac,nastopi to za jakies 4
miesiace.Zamieszkam z coreczka w Polsce a do Uk bedziemy
przyjezdzaly co 3 miesiace.Czy powinnam ja bardziej kierowac na
poslki czy sama zalapie mieszkajac tam?czy to nie jest juz troszke
za pozno?czy powinnam przestac mowic do niej po angielsku?Z
wiadomych jednak powodow bardzo nam obojgu zalezy na jej dobrym
angielskim.Bardzo prosze o rade.Niestety nie wybralismy sie z nia
wczesniej psyhologa.



Poprzedni podwieczorek udal sie nad wyraz, wiec...

Juz teraz serdecznie zapraszam wszystkich chetnych do rozmowek po angielsku na
spotkanie za tydzien - to samo miejsce, ten sam czas, ten sam jezyk. Czyli...

Czwartek 07.08.08
Godz. 18-30
(lub 6-30 PM jak ktos woli ;)
Mundo Cafe
Kielce, Plac Wolnosci

Pozdrawiam serdecznie
Ojciec - Kontynuuator

Ps: Jesli znacie jakiegos anglojezycznego obcokrajowca, przyprowadzcie go ze soba.
To bedzie tylko z pozytkiem dla nas wszystkich :)



słyszałem i wiem że studentka tej uczelni jest nią zachwycona. Już po pierwszym
roku była na praktyce na Cyprze.Ojciec innej opowiadał ,że córka kończy w tym
roku pisanie pracy mgr i wyjeżdża do pracy dobrze płatnej,w swoim zawodzie do
Anglii. Czekają tam na nią dwie jej koleżanki absolwentki wcześniejszego
roku.Oczywiście wszystkie biegle posługują się jęz. angielskim.



pola777 napisała:

Czy w zwiazku z tym ze
> syn bedzie mial inne nazwisko niz ja w paszporcie czy bedziemy mieli problemy
> gdybym podrozowala z dzieckiem sama????? Czy jezeli ojciec bedzie chcial
> gdzies pojechac sam z malym to beda problemy poniewaz synek ma polski a tata
> angielski paszport?

nie zauważyłam, żeby ktoś na granicach wnikał w to, czyje są dzieci, które
jeżdżą z dorosłymi (dla pewności można mieć ze sobą akt urodzenia)

poza tym, nie ma żadnych przepisów, które by zabraniały, żeby dzieci jeżdżiły
za granicę z innymi osobami, niż rodzice

moje dzieci (na paszportach polskich, nazwiska polskie) nieraz jeżdziły z moimy
rodzicami (paszporty węgierskie, nazwiska węgierskie), nikt ich o nic nie pytał

trzeba tylko pamiętać, że do wyrobienia dziecku paszportu trzeba najpierw
poczekać na numer PESEL, poza tym formularz paszportowy musi podpisać również
ojciec dziecka w biurze paszportowej, albo wysłać zgodę poświadczoną
notarialnie lub na konsulacie

pozdrawiam
Judyta



Tak moim skromnym zdaniem to po prostu w kulki leci organizator imprezy który
oczekuje od prelegentów dostarczenia tłumaczeń.

Prelegent ma być fachowcem w swojej dziedzinie, ale nie ma przecież obowiązku
być tłumaczem prawniczych tekstów. Mój ojciec dogada się w kilku językach w
podstawowych kwestiach, ale generalnie jest człowiekiem starej daty, krok od
emerytury, trudno więc od niego oczekiwać nagłej znajomości języków.

Na tym forum pewnie też dobrze wiecie ile takie tłumaczenie by kosztowało - nie
dziwię się zatem, że ojciec nie bardzo pali się do drenowania sobie kieszeni...

A czemu do mnie? Bo ja jestem, jakkolwiek głupioby to nie brzmiało w kontekście
moich zdolności językowych, oficjalnie zatrudnionym tłumaczem - z tym, że na
zasadzie "na bezrybiu i rak ryba", już dawno mi proponowali a ja się opierałem,
ale w końcu w UK jest takie wielkie i nieustające zapotrzebowanie, a ja byłem
bezrobotny no i sytuacja zmusiła mnie do przełamania się. Wyrzuty sumienia
straciłem, kiedy podczas procesu rekrutacyjnego okazałem się jednym z
najlepszych kandydatów.

Ale ok. Mogę z Polakiem pójść na policję czy do lekarza, mogę połazić z Mietkiem
z Grajewa do Jobcentre czy Social Services, bo inaczej to on sie wcale nie
dogada, więc urzędnicy są wniebowzięci, nawet jeżeli ja się potykam, albo
wyjaśniam jedno słowo trzema zdaniami bo mi akurat uciekło. Chętnie też
przetłumaczę coś na polski, bo mnie to bawi i to akurat robię już od jakiegoś
czasu... Ale tłumaczenia na angielski, szczególnie tekstów specjalistycznych, to
bym sie w ogóle nie podjął.

No ale ojcu się nie odmawia a on jest bardzo dumny że w odróżnieniu od większość
Polaków nie pracuję fizycznie no i się chyba za bardzo przejął. Z drugiej strony
wydaje mi się, ze specjalnie mu nie zależy, plan jest taki, że my się po prostu
do tego tłumaczenia nie przyznamy i będzie na organizatora jak coś Niemniej
jednak jakby udało mi się to trochę lepiej zrobić, to by na pewno było super,
więc po wtorku, kiedy to mam egzamin z czeskiego, którego, w odróżnieniu od
angielskiego, uczę się w sposób zorganizowany, znowu nad tym będę siedział...